Ten kurort nazywany jest "czeskim Zakopanem". Przyciąga turystów jak magnes
Szpindlerowy Młyn od lat zajmuje wyjątkowe miejsce na turystycznej mapie Czech. Dla wielu Polaków to naturalna, często bliżej położona alternatywa dla Zakopanego – leżąca po drugiej stronie Karkonoszy, ale oferująca podobny klimat, górskie widoki i całoroczną opcję wypoczynkową. Różnica polega na skali, organizacji i atmosferze, która dla wielu bywa po prostu bardziej komfortowa. To właśnie dlatego Szpindlerowy Młyn tak skutecznie przyciąga turystów z Polski – zarówno zimą, jak i poza sezonem narciarskim.
Dzisiejszy Szpindlerowy Młyn nie zawsze był kurortem. Przez wieki obszar ten pozostawał niemal całkowicie dziki. Do XVI wieku rozciągały się tu pierwotne lasy Karkonoszy, do których zapuszczali się jedynie poszukiwacze rud metali i kamieni szlachetnych. To właśnie podziemne bogactwa przyciągnęły pierwszych osadników - najpierw górników wydobywających rudę żelaza, a później także srebro.
Ogromny wpływ na rozwój regionu miał Kryštof z Gendorfu, królewski namiestnik górniczy, który stworzył u podnóża gór jedno z największych wówczas centrów hutniczych w Czechach. Intensywna eksploatacja surowców naturalnych wymagała drewna, co sprowadziło w Karkonosze specjalistów z Alp. To oni zapoczątkowali charakterystyczny dla regionu model osadnictwa - górskie chaty, polany, pastwiska i łąki, które do dziś są znakiem rozpoznawczym krajobrazu Szpindlerowego Młyna.
Z czasem, gdy zasoby mineralne zaczęły się wyczerpywać, coraz większe znaczenie zyskiwało rolnictwo i wypas. Ten etap rozwoju okazał się fundamentem pod przyszłą turystykę.
Jednym z najbardziej intrygujących elementów historii Szpindlerowego Młyna jest jego nazwa. Jeszcze w XVIII wieku istniały tu jedynie rozproszone osady, znane dziś jako dzielnice Svatý Petr, Bedřichov czy Labská. Przełom nastąpił w 1765 roku, gdy młynarz Špindler przeniósł swój młyn w bezpieczniejsze miejsce po tym, jak poprzedni został zniszczony przez wezbrane wody.
Nowy młyn nazwano - zgodnie z ówczesnym zwyczajem - od nazwiska właściciela. I choć brzmi to banalnie, właśnie ten fakt, w połączeniu z pomyłką cesarskich urzędników, sprawił, że nazwa młyna stała się nazwą całej miejscowości, która formalnie jeszcze nie istniała. Błąd w dokumentach, związany z pozwoleniem na budowę kościoła, został zaakceptowany przez mieszkańców. Zamiast walczyć z administracją, wykorzystali sytuację i rozpoczęli rozwój nowej osady pod nazwą Szpindlerowy Młyn.
Ten administracyjny przypadek przeszedł do historii i dziś stanowi ciekawostkę, która często pojawia się w lokalnych opowieściach przewodników.
Początki turystyki w Szpindlerowym Młynie datuje się na drugą połowę XIX wieku. Pierwsi podróżnicy - głównie z Wrocławia - docenili walory przyrodnicze regionu i zaczęli tu regularnie wracać. Miejscowi szybko zauważyli, że goście szukają nie tylko noclegu, ale także tras spacerowych, schronień i podstawowych usług.
W krótkim czasie powstały pierwsze szlaki turystyczne, prowadzące m.in. do wodospadu Łaby i górskich bud. Inwestycje wspierali właściciele okolicznych dóbr ziemskich, co znacząco przyspieszyło rozwój infrastruktury. Budowa drogi z Vrchlabí w 1872 roku otworzyła Szpindlerowy Młyn na szerszy ruch turystyczny.
Biedne, pasterskie chaty stopniowo przekształcały się w pensjonaty i hotele. Pojawiły się nowe zawody, takie jak karkonoscy przewodnicy czy tragarze górscy. Turystyka stała się realnym źródłem utrzymania, a miasteczko zaczęło nabierać charakteru, który znamy dziś.
Choć początkowo Szpindlerowy Młyn odwiedzano głównie latem, to właśnie zima przesądziła o jego przyszłej pozycji. Już pod koniec XIX wieku pojawiły się tu pierwsze zorganizowane formy zimowej rozrywki. Sanie, sprowadzone przez alpejskich drwali, szybko stały się lokalną atrakcją. Trasy saneczkowe funkcjonują zresztą do dziś, będąc jednym z elementów zimowej oferty.
Przełomowym momentem było pojawienie się nart. Początkowo traktowane jako ciekawostka, z czasem stały się praktycznym środkiem poruszania się zimą. Dzięki wsparciu lokalnych elit i administracji narty trafiły do szkół, leśników, a nawet wojska. Na początku XX wieku Szpindlerowy Młyn był już jednym z ważniejszych ośrodków sportów zimowych w regionie.
Dziś to największy kurort narciarski w Czechach, oferujący nowoczesną infrastrukturę, rozbudowaną sieć tras i zaplecze odpowiadające oczekiwaniom wymagających turystów.
Popularność Szpindlerowego Młyna wśród Polaków wynika z kilku konkretnych przyczyn. Powody, dla których to miejsce jest nazywane czeską alternatywą dla Zakopanego zebrałam i opisałam poniżej:
- położenie w Karkonoszach, z łatwym dojazdem z południowej Polski,
- rozbudowana oferta zimowa, obejmująca narciarstwo, snowboard i inne formy aktywności - znajduje się tutaj aż 27 km tras zjazdowych, 6 wyciągów krzesełkowych. Najpopularniejsze stacje to: Svatý Petr, Medvědín, Hromovka, Horní Mísečky. Dla miłośników jazdy na sankach oświetlony tor do zjazdów. To także raj dla biegaczy narciarskich, którzy mają do dyspozycji ponad 90 km tras.
- całoroczny charakter kurortu - latem i jesienią dominuje turystyka piesza i rowerowa,
- szeroki wybór zakwaterowania i gastronomii, od pensjonatów po hotele o wysokim standardzie,
- dobra organizacja przestrzeni turystycznej, z informacją, parkingami i komunikacją.
W efekcie Szpindlerowy Młyn bywa postrzegany jako "czeskie Zakopane", choć dla wielu osób to określenie nie oddaje w pełni jego specyfiki. To miejsce, w którym czuć góralską tradycję, klimat i ducha pozwalające na relaks w przepięknym otoczeniu.
Źródło: hub.pl
Zobacz też:
Tu czeska królowa ukryła swoje skarby? Wyjątkowy zamek na Dolnym Śląsku
Inwazyjne zwierzę z Dalekiego Wschodu. W Polsce można go spotkać tylko w dwóch miejscach
Najwyższa góra świata wciąż rośnie. Ustalenia naukowców zaskakują