Reklama
Reklama

Zakaz dla turystów w Bieszczadach. Takie zachowanie to zagrożenie

Zima w Bieszczadach kusi ciszą, białymi połoninami i widokami, które zapierają dech w piersiach. Jednak za tą sielanką kryją się realne zagrożenia, o których od lat przypominają służby parku i ratownicy GOPR. Bieszczadzki Park Narodowy po raz kolejny apeluje: na szlakach obowiązuje całkowity zakaz zjazdów. To nie jest kaprys, lecz kwestia bezpieczeństwa.

Dlaczego w Bieszczadach obowiązuje zakaz zjazdów na szlakach? 

Zima w Bieszczadach to czas, gdy góry przyciągają turystów spragnionych ciszy, śnieżnych krajobrazów i kontaktu z naturą. Jednak za tą idylliczną scenerią kryją się realne zagrożenia, o których od lat przypominają służby parku i ratownicy GOPR. Bieszczadzki Park Narodowy po raz kolejny apeluje: na szlakach obowiązuje całkowity zakaz zjazdów zarówno na sankach, jak i na popularnych "jabłuszkach" czy plastikowych ślizgaczach.  

To nie jest formalność, lecz kwestia bezpieczeństwa. Pozostawione w śniegu rynny po zjazdach mogą wyślizgać ścieżkę, a gdy taki fragment się oblodzi, ryzyko upadku rośnie dramatycznie. Na stromych, wąskich odcinkach nawet doświadczony turysta z rakami czy rakietami śnieżnymi może znaleźć się w sytuacji krytycznej. W górach nie ma miejsca na lekkomyślność, a jeden nieprzemyślany zjazd może skończyć się poważnym wypadkiem. 

Nie chodzi tylko o ludzi - zagrożenia dla przyrody 

Ignorowanie zakazu to nie tylko zagrożenie dla turystów. Zjazdy niszczą naturalną strukturę nawierzchni, prowadząc do jej degradacji. Efekt? Kosztowne naprawy, a czasem nawet zamknięcie fragmentów tras. W Bieszczadach, gdzie szlaki prowadzą przez Połoninę Wetlińską, Caryńską czy na Tarnicę, takie szkody oznaczają utrudnienia dla tysięcy osób i dodatkową pracę dla służb parku.  

Problem jest poważny, bo zimą ruch turystyczny w Bieszczadach rośnie z roku na rok. Większość osób porusza się po górach z należytą ostrożnością, ale wciąż zdarzają się incydenty związane z ignorowaniem zasad. Straty wynikające z takich zachowań odczuwają nie tylko piesi turyści, ale też ratownicy GOPR, którzy w trudnych warunkach mają ręce pełne pracy.  

Czytaj też: Wyjątkowy wodospad ukryty w Sudetach. Idealny na krótką wycieczkę

Jak bezpiecznie wędrować zimą po Bieszczadach? 

Zima w górach wymaga pokory i dobrego przygotowania. Śliskie odcinki, zmienna pogoda, krótkie dni to codzienność na szlaku. Dlatego podstawą jest ubiór warstwowy, raczki do butów, kijki trekkingowe, a w plecaku: zapasowa odzież, termos z ciepłym napojem, latarka i mapa. Te proste zasady mogą uratować zdrowie, a czasem życie. Zimą lepiej wybierać szlaki krótsze i pamiętać, że zmrok zapada szybciej. Przebywanie na bieszczadzkich szlakach turystycznych po zmierzchu jest niezgodne z regulaminem i karalne. Mandat w tym wypadku wynosi od 50 do 500 zł.  

Bieszczadzki Park Narodowy przypomina, żeby wybierając się na szlak pobrać aplikację Ratunek. Dzięki niej służby są w stanie precyzyjnie określić miejsce pobytu osoby potrzebującej pomocy. Jest to ważne szczególnie zimą, kiedy szybko dochodzi do wyziębienia organizmu. Przed wyprawą warto naładować telefon i wpisać w niego numer alarmowy do GOPR: 601 100 300 lub 985. To może w krytycznych sytuacjach uratować zdrowie i życie. Zadziała również wybranie numeru 112, którego operatorzy przekierują rozmowę do odpowiednich służb.  

Źródła: bdpn.gov.pl, hub.pl  

Zobacz też:

To wyjątkowa atrakcja w uzdrowisku. Najpiękniej jest tam po opadach śniegu

Te kosmiczne drzewa rosną tylko w jednym miejscu na świecie. Są zagrożone

Miasto znane z powulkanicznych piramid. Powstały na nich wyjątkowe budowle

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Bieszczady | przyroda | ciekawostki