Spis treści:
- Komunikacja pomiędzy rodzicami a nauczycielami. W czym jest problem?
- "Roszczeniowy rodzic" czy "rodzic, któremu zależy"?
Komunikacja pomiędzy rodzicami a nauczycielami. W czym jest problem?
Stereotypy, brak umiejętności słuchania i "oczekiwanie cudów" - to m.in. pokazuje badanie "Komunikacja nauczyciel-rodzic. Potrzeby i wyzwania". Przeprowadził je zespół szkoleniowców Percepti Edukacja. Ankietę online wypełniło 130 nauczycieli. Jeden ze współautorów analizy podzielił się spostrzeżeniami w rozmowie z Emilią Lipiec-Kuzańską z Portalu Samorządowego.
Z moich obserwacji wynika, że głównym problemem w relacjach na linii nauczyciele-rodzice są osobiste obawy o ocenę danej osoby jako nauczyciela i ocenę danej osoby jako rodzica. Obie strony często czują się oceniane przez drugą stronę niezależnie od tego, czy naprawdę tak jest i niezależnie od intencji rozmówcy
Ekspert zauważa, że:
Rodzice często wypominają nauczycielom dużo wolnego i niedużą liczbę godzin "tablicowych", robiąc z tego zarzut, że nauczyciele mało pracują.
"Roszczeniowy rodzic" czy "rodzic, któremu zależy"?
W ciągu kilkunastu lat podejście rodziców się zmieniło. W internecie można znaleźć memy, które dobrze oddają stwierdzenie, że kiedyś "za złe oceny krzyczeli na dzieci, teraz mają pretensje do nauczycieli". O problemie wspomina Paweł Nowak w artykule zamieszczonym w "Monitorze Dyrektora Szkoły" stwierdza, że "niestety w obecnych czasach nauka w szkole postrzegana jest jak usługa edukacyjna, a szkoła - tylko jako miejsce, które ją oferuje. Natomiast dzisiejszy rodzic zmienił się w klienta i to najczęściej roszczeniowego, który ma ograniczone zaufanie do szkoły. I nikogo dziś nie dziwi fakt, że rodzice narzekają na nauczycieli, a nauczyciele na rodziców".
Grzegorz Idziak przyznaje, że nie lubi określenia "roszczeniowy rodzic". Podczas szkoleń zachęca nauczycieli, aby zamienili je na takie, które będzie pozytywne lub neutralne. W ramach ćwiczenia powstają sformułowania, jak np.:
- "rodzic troszczący się o swoje dziecko",
- "rodzic, któremu zależy",
- "rodzic zdeterminowany".
To ułatwia późniejszą rozmowę. Ekspert poleca też przekierowanie jej na "sprawę dotyczącą dziecka", aby komunikacja rodzic-nauczyciel dawała pożądane rezultaty obu stronom. Rodzicom radzi, żeby "nie oczekiwać cudów, bo nauczyciel sam nie rozwiąże trudności i problemów dotyczących dzieci, a efekty jego pracy nie są widoczne od razu".

Z kwestią oczekiwań wiążą się też słowa, które słyszało wielu nauczycieli. Mowa o słynnym pytaniu: "co pani może wiedzieć o dzieciach, skoro nie ma pani własnych dzieci". Grzegorz Idziak wyjaśnia, że "osoby pracujące w szkołach i przedszkolach nie są zatrudniane w charakterze mamy czy taty, tylko jako nauczyciele i nauczycielki. To inny rodzaj odpowiedzialności i wymagane są inne kompetencje".
Źródła: prawo.pl, portalsamorzadowy.pl, monitorszkoly.pl


