W skrócie
- Rodzaj dyniowatych pojawił się na Ziemi około 11 milionów lat temu, a jeden z kluczowych okresów ich rozwoju przypadał na czas obecności megafauny plejstoceńskiej.
- W dawnych epokach to wielkie roślinożerne ssaki, takie jak mamuty i mastodonty, rozprzestrzeniały nasiona dyniowatych dzięki odporności na gorzkie związki zawarte w owocach.
- Po zniknięciu megafauny człowiek podjął udomowienie i selekcję dyni, co doprowadziło do powstania wielu dzisiejszych odmian użytkowych.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Dynia nie zawsze nadawała się na zupę i ciasto
Znając słodkawy miąższ współczesnych odmian dyni, trudno sobie wyobrazić, że dawniej mało stworzeń chciało jeść te owoce. Wszystko przez obecność kukurbitacyn w dzikich przodkach uprawianych dyń, czyli związków odpowiadających za intensywnie gorzki smak, a w dodatku potencjalnie toksycznych w większym stężeniu.
Takie rozwiązanie stanowiło skuteczną ochronę przed małymi oraz średnimi ssakami. Badania wskazują, że ich największymi konsumentami mogły być ogromne ssaki żyjące w plejstocenie, takie jak mastodonty, mamuty czy leniwce. To właśnie rozmiary zwierząt miały tu główne znaczenie, bo dawka substancji szkodzących małym ssakom była nieszkodliwa dla wielotonowych roślinożerców z potężnym układem pokarmowym.
Wskazówką jest również to, że u współczesnych ssaków duże rozmiary ciała wiążą się z mniejszą liczbą genów receptorów TAS2R wykrywających gorzki smak. Biorąc pod uwagę ogromną masę ciała mamutów czy mastodontów, można przypuszczać, że gorycz owoców stanowiła dla plejstoceńskiej megafauny znacznie mniejszą przeszkodę niż dla niewielkich ssaków.
W przypadku mastodontów istnieje również bardziej bezpośredni dowód, jakim są nasiona dzikich dyniowatych odnalezione przez naukowców w skamieniałych pozostałościach odchodów. Tym sposobem nasiona wędrowały na znaczne odległości, a dynie mogły się rozprzestrzeniać.
Tutaj właśnie pojawia się pojęcie anachronizmu ekologicznego: dzikie Cucurbita zachowały cechy, które znacznie łatwiej zrozumieć w świecie pełnym megafauny niż we współczesnym ekosystemie. Gorzkie owoce z twardą osłoną odstraszały mniejsze zwierzęta, podczas gdy mastodonty czy mamuty bez problemu mogły się nimi żywić. Po zniknięciu megafauny owoce zachowały swoje cechy przystosowawcze do świata, którego już nie ma. Podobne hipotezy dotyczą również innych roślin, takich jak np. kakaowiec czy awokado.
Megafauna zniknęła, a dynie znalazły się w kłopocie
Pod koniec plejstocenu z Ameryki zniknęła znaczna część wielkich roślinożerców. Dla dzikich dyniowatych oznaczało to poważne wyzwanie, ponieważ straciły ważnych partnerów pomagających im w rozsiewaniu nasion. Badacze zwracają przy tym uwagę, że megafauna wpływała na samo środowisko, ponieważ ogromne ssaki zgryzały roślinność i udeptywały podłoże, tworząc zaburzone siedliska, czyli warunki, w których dzikie dynie dobrze sobie radziły.
Tutaj właśnie pojawia się rola człowieka rozpoczynającego proces udomawiania dyń, które obecnie stanowią w Ameryce jedną z najpopularniejszych upraw. Badania DNA współczesnych i dawnych dyń pokazują, że działalność człowieka pozwoliła niektórym liniom przetrwać i dalej się rozprzestrzeniać, nawet pomimo zmian środowiska spowodowanych zniknięciem mamutów i mastodontów.
Człowiek zmienił dalszą historię dyni
Nie wiadomo, czy początkowo ludzie wykorzystywali dynie jako pożywienie, czy raczej jako praktyczne narzędzia: dynia po wydrążeniu mogła być pojemnikiem, a nawet pływakiem do sieci rybackich. Z czasem człowiek zaczął jednak wybierać i rozmnażać rośliny o korzystnych cechach, czyli mniej gorzkich owocach i cieńszych osłonach. W ten sposób miejsce megafauny zajął człowiek, który zaczął uprawiać i przenosić dynie.
Współcześnie różnorodność tej grupy jest ogromna. Do Cucurbita należą zarówno dynie wykorzystywane do robienia halloweenowych lampionów, jak i cukinie czy dynie makaronowe. Pozostałe gatunki dały początek m.in. dyniom piżmowym oraz wielu odmianom hodowanym dla słodkiego miąższu oraz nasion, które również stały się przysmakiem.
Ostatecznie przez miliony lat dynia przebyła niezwykłą drogę, zaczynając od gorzkiej rośliny rozsiewanej przez gigantyczne ssaki, aby w końcu stać się jednym z najstarszych udomowionych rodzajów roślin w obu Amerykach. Pomarańczowe odmiany Cucurbita pepo, z których powstają charakterystyczne jack-o'-lantern, należą do linii udomowionej w Meksyku około 10 tys. lat temu, a przy tym są jednym z najbardziej charakterystycznych symboli jesieni.
Źródła: hub.pl, gulosus.pl, psu.edu, thoughtco.com, pnas.org


