Koniecznie zrób to w tłusty czwartek. Zapewnisz sobie szczęście
Tłusty czwartek to nie tylko święto łasuchów. Ten dzień w polskiej tradycji miał zapewniać dostatek, zdrowie i powodzenie przez cały rok. Jedno zaniedbanie mogło sprowadzić pecha, a odpowiedni gest był w stanie otworzyć drzwi do szczęścia. Co warto zrobić tego wyjątkowego dnia?
Tłusty czwartek obchodzono już w starożytnym Rzymie, choć znany był wtedy pod nazwą "tłuste dni". Był to okres obfitego jedzenia przed nadchodzącym postem. Spożywanie tłustych pokarmów miało zapewnić szczęście i dostatek w nadchodzących miesiącach.
Również Słowianie obchodzili tłusty czwartek, który powiązany był z obrzędami pożegnania zimy i powitania wiosny. Wyprawiano wtedy huczne uczty, a stoły zastawiano tłustym jedzeniem. Popularne było w szczególności mięso, bigos i pączki nadziewane słoniną.
Ten wyjątkowy dzień, na który każdego roku z wytęsknieniem czeka wiele osób, przypada w ostatni czwartek przed Wielkim Postem. To oznacza, że tłusty czwartek w 2026 roku będziemy świętować 12 lutego.
W Polsce początkowo pączki smażone były na smalcu i dodawano do nich skwarki. Słodsze warianty pojawiły się dopiero w XV-XVI wieku. Niektóre z nich miały w sobie orzechy lub migdały, z czym wiązał się drobny przesąd. Wierzono, że osoba, która natrafi na pączka z migdałem lub nietypowym nadzieniem, może liczyć na sukces finansowy i większą porcję szczęścia.
Tłustość potraw w tym wyjątkowym dniu nie była dziełem przypadku. Symbolizowała dostatek, a jej celem było "nakarmienie" szczęścia na nadchodzące miesiące. Natomiast w średniowieczu był to ostatni moment, by wyczyścić spiżarnie z tłustych potraw przed nadejściem okresu postu.
Najbardziej znany przesąd mówi, że kto w tłusty czwartek nie zje pączka, temu nie będzie się wiodło. W tradycji ludowej wierzono, że pominięcie tego zwyczaju może przynieść pecha, nieurodzaj, a także problemy zdrowotne i finansowe.
Oczywiście współcześnie traktuje się tego typu przesądy z przymrużeniem oka. Symbolika jednak pozostaje jasna. Spożycie pączka w tłusty czwartek było znakiem uczestnictwa w cyklu wspólnoty. Odmawianie poczęstunku traktowano jako sprzeciw wobec świąt i tradycji.
Obfitość na stole miała gwarantować obfitość w gospodarstwie. Tłuste potrawy, będące symbolem energii i siły, były wyrazem nadziei na urodzajny rok. Niegdyś starano się, by w tłusty czwartek nikt nie chodził głodny. Gospodynie smażyły pączki i faworki, a zapach smażonego ciasta wypełniał domy. Wspólne jedzenie cementowało więzi rodzinne i sąsiedzkie. Był to istotny element budowania wspólnoty.
Nie chodziło o to, by jeść bez umiaru, bo liczył się sam gest. Wystarczyło zjeść jednego pączka, by zapewnić sobie szczęście, chociaż czasem twierdzono, że im więcej się zje, tym większe szczęście przyjdzie. Najważniejsze było zadbanie o to, żeby przysmak zjeść w całości do ostatniego okruszka. Jeśli do tego smakołyk miał okrągły kształt, to już było niemal pewne, że szykuje się wspaniały i urodzajny rok.
W ludowych wierzeniach tusty czwartek był dniem, w którym należało zadbać o dobrą atmosferę. Unikano kłótni, sporów i negatywnych emocji, wierząc, że to, co wydarzy się tego dnia, może symbolicznie rzutować na pozostałą część roku. Dlatego ważne jest, by tego dnia uśmiechać się i okazywać życzliwość, co sprowadzi przychylność losu. W niektórych regionach mówiono, że warto podzielić się pączkiem z bliskimi lub sąsiadami. Była to oznaka hojności, która zawsze wraca zwielokrotniona.
Źródła: sucha24.pl, mwmskansen.pl, upwr.edu.pl
Zobacz też:
To zdarza się raz na kilka lat. "Niżówka" na Bałtyku zaskoczyła naukowców
Powstaje nowy kontynent i pasmo górskie. To dzieje się na naszych oczach
Ukryty "skarb" na wieży zamku Lubomirskich. Widoki zapierają dech