Powstały według projektu włoskich architektów. Nietypowa atrakcja Mazur
Mosty w Stańczykach są świadectwem śmiałej inżynierii z początku XX wieku. Mieszają technikę, strategię i piękno, jak żaden inny zabytek w północno-wschodniej Polsce. Akwedukty Północy kuszą wyjątkową atmosferą i niezapomnianymi widokami.
Mosty w Stańczykach to dwa monumentalne wiadukty kolejowe, które wznoszą się ponad doliną rzeki Błędzianki w województwie warmińsko-mazurskim. Są to konstrukcje pięcioprzęsłowe o 15-metrowych łukach, wysokości ok. 36,5 m wysokości i blisko 200 m długości. Tym samym są jednymi z najwyższych mostów kolejowych w Polsce.
Nazywane są "Akweduktami Północy" lub "Akweduktami Puszczy Rominckiej" ze względu na majestatyczne filary i łuki nawiązujące do stylu, w jakim w starożytności budowane były rzymskie akwedukty.
Dwa mosty w Stańczykach powstały na początku XX wieku, kiedy planowano rozbudowę linii kolejowej łączącej Gołdap z Żytkiejmami, a w dłuższej perspektywie połączenie Chojnic z Wilnem. W przeszłości były istotnym elementem strategicznej infrastruktury. Ich celem było umożliwienie sprawnego transportu przez trudny teren zalesionej Puszczy Rominckiej.
Budowę pierwszego mostu rozpoczęto w latach 1912-1914, a ukończono w 1917 roku. Druga, równoległa przeprawa powstała w latach 1923-1926. Tory położone zostały jedynie na północnym moście i to właśnie po nim od 1927 do 1944 roku kursowały pociągi pasażerskie i towarowe. Po 1945 roku linia kolejowa została rozebrana, a mosty utraciły swoją pierwotną funkcję.
Większość źródeł wskazuje, że projekt mostów w Stańczykach wyszedł spod ręki włoskich architektów, chociaż ich nazwiska nie są znane. Tłumaczy to silne nawiązania do architektury akweduktów z Francji i Włoch. Konstrukcje w Stańczykach przywodzą na myśl słynny akwedukt Pont du Gard, którego celem było dostarczanie wody do Nimes.
Obecnie mosty w Stańczykach są obiektami zabytkowymi i jedną z popularniejszych atrakcji turystycznych. Nie ma już na nich linii kolejowej, a całość przeszła w ręce prywatne. Mosty są udostępnione do zwiedzania, choć wstęp na nie jest biletowany. To znakomite miejsce na wycieczkę dla osób poszukujących kontaktu z naturą, a także dla miłośników architektury i fotografii.
Źródła: mazury.info.pl, plannawypad.pl, pkpr.warmia.mazury.pl, stanczyki.com
Zobacz też:
Kraków ma nową atrakcję turystyczną. W podziemiach powstał rezerwat archeologiczny
Największa drewniana budowla religijna w Europie. Można ją zobaczyć na Dolnym Śląsku
Niewiarygodne umiejętności ptaków w Szwecji. W Polsce tego nie potrafią?