To zdarza się raz na kilka lat. "Niżówka" na Bałtyku zaskoczyła naukowców
Takiej sytuacji na Bałtyku nikt się nie spodziewał, a jednak na naszych oczach dzieje się “czarny scenariusz”. Co z wodą na Morzu Bałtyckim? Naukowcy szacują, że ubyło jej aż 275 kilometrów sześciennych. Czy “niżówka” utrzyma się na dobre?
Monitorujący Bałtyk badacze z Instytutu Leibniza ds. badań nad Morzem Bałtyckim Warnemünde (IOW), nie mają wątpliwości, że morskie wody na szwedzkim wskaźniku Landsort-Norra są szokujące. Okazuje się, że średni poziom Morza Bałtyckiego wynosi ponad 67 cm poniżej normy, co jasno wskazuje, że to najniższy stan wód od 1886 roku. Warto dodać, że podobna sytuacja niskiego poziomu Bałtyku miała miejsce w 1980, 2010, 2014 oraz 2018 roku. Skąd bierze się zjawisko “niżówki"?
Zjawisko obniżonego poziomu wód widoczne jest w stosunku do średniej długoterminowej, ale co jest jego przyczyną? Sytuacja baryczna, ale przede wszystkim silne wiatry wiejące ze wschodu, które od stycznia przepchnęły wodę z Morza Bałtyckiego przez cieśniny duńskie w kierunku Morza Północnego. Czy to oznacza, że Bałtyk już zawsze będzie miał niski poziom wody? Pomiary poziomu morza są cały czas monitorowane przez Szwedzki Instytut Meteorologiczny i Hydrologiczny, a Instytutu Leibniza ma zarówno złe, jak i dobre wiadomości.
Naukowcy podkreślają, że niżówka na Bałtyku ma fatalne skutki dla żeglugi morskiej oraz rybołówstwa. Niski poziom wód morskich utrudnia wpłynięcie do doków, co jest niebezpieczne podczas żeglugi jednostek po Bałtyku. Natomiast rybacy muszą rezygnować lub ograniczać połów, co ma bezpośredni wpływ na gospodarkę morską. Czy w tych złych wiadomościach może kryć się coś pozytywnego?
Przedstawiciele z Instytutu Leibniza ds. badań nad Morzem Bałtyckim Warnemünde, uważają, że ta historyczna i niezwykle rzadka sytuacja oceanograficzna może przynieść wiele dobrego dla przyrody Morza Bałtyckiego. Według nich w wodach morskich wytworzył się “wlew", czyli miejsce na dopływy wody słonej z Morza Północnego, ale pod pewnymi warunkami. Wiatry muszą zacząć wiać z zachodu, aby wepchnąć do Bałtyku zimą wodę bogatą w sól i tlen, co wpłynęłoby na uratowanie życia w głębinach Morza Bałtyckiego. Obecnie w głębokich partiach morskich pojawiają się pustynie tlenowe, a “nowa" woda byłaby dla nich ekologicznym ratunkiem. Prawdopodobieństwo przepływu wód Morza Północnego, zgodnie z rachunkami badaczy wynosi od 80 do 90 proc..
Źródło: stopsuszy.imgw.pl, wiadomosci.dziennik.pl, phys.org.
Zobacz też:
Ten mały puszysty "pączek" zimuje nad jeziorami. Ma nietypową umiejętność
Koniecznie zrób to w tłusty czwartek. Zapewnisz sobie szczęście
Powstaje nowy kontynent i pasmo górskie. To dzieje się na naszych oczach