Reklama
Reklama

Były najciemniejszą osadą w Polsce. 113 dni w roku bez słońca

Budniki to więc miejsce wyjątkowe — dawniej skryte w cieniu gór, dziś otwarte dla wszystkich, którzy chcą poczuć historię, chłonąć widoki i przeżyć coś naprawdę niecodziennego w sercu Karkonoszy. Opowiadamy jego historię i podpowiadamy, kiedy warto je odwiedzić.

Skryte w cieniu gór Budniki dawniej tętniły życiem. Dzisiaj jest to miejsce, gdzie można poznać ciekawą historię zapomnianej miejscowości, a także napawać się niesamowitymi widokami. Dlaczego warto je odwiedzić?

Budniki — miejscowość z historią skrytą w cieniu gór

Budniki to dawna karkonoska osada położona na północnym zboczu Kowarskiego Grzbietu, na wysokości około 850-900 m n.p.m., nad potokiem Malina. Dziś miejsce to funkcjonuje jako polana i punkt widokowy, ale jeszcze 50 lat temu tętniło życiem — stało tu kilkanaście domów, szkoła i dwie gospody, w których turyści mogli odpocząć, spróbować lokalnych wyrobów mlecznych, mięsnych, a nawet piwa sprowadzanego z Kowar i Karpacza.

Osada powstała w XVII wieku, w czasach wojny trzydziestoletniej, gdy mieszkańcy kotliny jeleniogórskiej szukali schronienia w karkonoskich lasach przed okrucieństwem wojny. Przez wieki mieszkańcy Budnik utrzymywali się z hodowli bydła, produkcji serów, pracy drwali, a niektórzy trudnili się także kłusownictwem i szmuglowaniem tabaki oraz tytoniu przez góry z Austrii do Prus. Budniki nigdy nie były duże — w szczytowym okresie liczyły zaledwie trzynaście domów. Na początku XX wieku powstała tu mała szkoła, w której pod okiem nauczyciela Liebiga uczyło się zaledwie kilka dzieci. Już wtedy osada powoli stawała się atrakcją turystyczną.

Niecodzienną ciekawostką Budnik była lokalizacja osady w cieniu stromych stoków — przez 113 dni w roku promienie słońca nie docierały do większości zabudowań. Mieszkańcy obchodzili wtedy specjalne święta: pożegnanie słońca 26 listopada i jego powitanie 19 marca, pielęgnując tradycję, która łączyła życie codzienne z rytmem natury. Po wojnie Budniki zaczęły powoli pustoszeć — przybywali tylko nieliczni osadnicy i studenci z organizacji "Bratnia Pomoc", a w 1950 roku rozpoczęto poszukiwania rud uranu, które doprowadziły do opuszczenia osady i jej stopniowego zniknięcia z mapy. Dziś możemy oglądać ruiny dawnych budynków oraz tablice informacyjne przy pozostałościach zabudowań, które przypominają o historii tego niezwykłego miejsca.

Zobacz także: Jedno z najmłodszych schronisk w Sudetach. Ma ciekawą historię

 Dlaczego warto odwiedzić Budniki - święto słońca i widoki, które zapierają dech w piersiach

Choć Budniki już nie istnieją jako wieś, miejsce to przyciąga turystów z całej Polski. Położone na północnym stoku Kowarskiego Grzbietu, stanowi świetny punkt widokowy na Kotlinę Jeleniogórską i Karkonosze. Szlaki prowadzące przez Budniki, w tym zielony szlak z przełęczy Okraj do Wilczej Poręby oraz żółty szlak ze Skalnego Stołu do Kowar, pozwalają dotrzeć do polany zarówno z Karpacza, jak i Kowar.

Najbardziej niezwykłą atrakcją są jednak tradycyjne obchody pożegnania i powitania słońca, które od lat przyciągają miłośników gór i turystów. Każdego roku, 26 listopada i 19 marca, lokalni pasjonaci Budnik i ich goście zbierają się, by przywołać ducha osady, rozpalając lampę naftową symbolizującą nadchodzące światło lub gasząc ją w geście pożegnania słońca. Wydarzenie to jest połączeniem historii, kultury i przyrody — podczas spotkań uczestnicy słuchają opowieści o dawnych mieszkańcach, tradycjach i niezwykłym położeniu osady, a także podziwiają spektakularny wschód lub zachód słońca nad karkonoskimi szczytami.

Źródło: gazetawroclawska.pl, sowiduch.pl

Zobacz też:

Najbardziej zaśnieżone miasto nad Bałtykiem. Mają tu lodowe drogi na morzu

To polskie miasto nazywano "śląskim Davos". Było znane w całej Europie

Kasprowy Wierch zimą. O czym należy pamiętać?

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: góry | ciekawostki