Reklama
Reklama

Polski biegun zimna. Tego zjawiska nie było od wielu lat

Jezioro Hańcza skute lodem wygląda jak kadr z filmu. Jednak za tym pięknym obrazem kryją się procesy, które pokazują, jak bardzo zmienia się północno-wschodnia Polska. Najgłębszy akwen w Polsce zamarza bowiem rzadko i nierównomiernie, dlatego obecne warunki uznawane są za wyjątkowe. To efekt długotrwałych mrozów, które objęły Suwalszczyznę – region od lat uznawany za najzimniejszy w kraju.

Zimowy powrót do przeszłości – dlaczego jezioro Hańcza zamarza tak rzadko?

Jezioro Hańcza od dawna odgrywa rolę naturalnego miernika zimowych realiów na północnym wschodzie kraju. Ze względu na imponującą głębokość, przekraczającą 108 metrów, jego wody stanowią naturalny akumulator energii - powoli oddają ciepło, długo opierają się mrozom, a proces zamarzania przebiega z wyraźnym opóźnieniem. Warto jednak pamiętać, że Suwalszczyzna ma pagórkowatą, polodowcową rzeźbę terenu, z naturalnymi zagłębieniami, w których gromadzi się zimne powietrze. W połączeniu z oddaleniem od wpływu Atlantyku sprawiają, że region wychładza się szybciej niż większość kraju.

Hydrolodzy z Instytutu Geografii i Przestrzennego Zagospodarowania PAN, podkreślają, że im większa jest objętość jeziora, tym trudniej o stabilną pokrywę lodową. Hańcza jest wyjątkowa nie z powodu kapryśności pogody, lecz ze względu na swoją fizyczną specyfikę - warstwa powierzchniowa wody długo utrzymuje dodatnie temperatury, zatem lód pojawia się dopiero wtedy, gdy mróz utrzymuje się nieprzerwanie przez wiele dni.

W drugiej połowie XX wieku takie warunki pojawiały się regularnie. Suwalszczyzna słynęła z ostrych zim, a lód na Hańczy był czymś oczywistym. Jednak w ostatnich kilkunastu latach region zaczął doświadczać coraz częstszych napływów cieplejszego powietrza, a zimy są o wiele bardziej dynamiczne i podatne na gwałtowne zmiany. Wystarczyło kilka dni odwilży, by proces wychładzania jeziora został przerwany, a szansa na powstanie lodu - zaprzepaszczona. Właśnie dlatego Hańcza tak często pozostawała wolna od lodu, nawet gdy mniejsze jeziora w okolicy zamarzały już na początku stycznia.

Tegoroczna zima przyniosła jednak scenariusz, który wielu uznało za powrót do dawnych realiów. Stabilny wyż, brak silnego wiatru i kilkanaście dni z temperaturami sięgającymi nocami -15°C stworzyły warunki sprzyjające wychłodzeniu wody. Proces postępował powoli, lecz konsekwentnie, aż wreszcie jezioro pokryło się lodem. Klimatolodzy podkreślają jednak, że to raczej wyjątkowy epizod niż zapowiedź trwałej zmiany. Średnia temperatura zim w Polsce wzrosła o ponad 1,5°C względem lat 70., więc takie mroźne powroty będą możliwe, lecz rzadkie i krótkotrwałe.

Lód na Hańczy – piękny widok, realne zagrożenie

Głęboka cisza, skrzypiący pod stopami śnieg i tafla lodu odbijająca blade, zimowe światło nadają jezioru wyjątkowy charakter, czyniąc je jednym z najbardziej malowniczych miejsc Suwalszczyzny. Ten widok ma jednak swoją mroczniejszą odsłonę, bowiem Hańcza, jako najgłębszy akwen w Polsce, zamarza w sposób wyjątkowo nierównomierny.

W głębokich jeziorach zimą utrzymują się pionowe ruchy wody wynikające z różnic gęstości. Woda o temperaturze około +4°C opada na dno, a chłodniejsza unosi się ku powierzchni. Ten proces, nazywany cyrkulacją zimową, przyczynia się do tego, że lód tworzy się nierównomiernie, a jego struktura zależy od lokalnych warunków hydrodynamicznych. Nawet przy silnym mrozie tafla może być zdradliwie cienka w miejscach, które z brzegu wyglądają na stabilne.

Pracownicy Suwalskiego Parku Krajobrazowego od lat podkreślają, że różnice w grubości lodu są skrajne - od kilkunastu centymetrów w strefach spokojnej wody po zaledwie kilka w miejscach, gdzie występują podwodne ruchy mas wodnych. To efekt naturalnych procesów fizycznych, które w głębokich jeziorach zachodzą intensywniej niż w płytszych akwenach. Oznacza to, że osoba wchodząca na lód może znaleźć się w niebezpieczeństwie w ciągu kilku sekund, wykonując zaledwie kilka kroków w stronę pozornie stabilnej części tafli.

Ratownicy podkreślają, że nawet doświadczeni wędkarze czy fotografowie nie są w stanie ocenić ryzyka bez specjalistycznych pomiarów. Hańcza nie tworzy jednolitej, zwartej pokrywy, dlatego traktowanie jej jak naturalnego lodowiska jest złudzeniem, które może zakończyć się tragicznie.

Ptaki odleciały, rzeka zamarzła – jak mróz zmienia ekosystem Suwalszczyzny?

Silne ochłodzenie, które objęło Suwalszczyznę na przełomie 2025 i 2026 roku, uruchomiło reakcję łańcuchową w lokalnym ekosystemie. Zamarznięcie Hańczy jest wyraźnym sygnałem do migracji dla ptaków wodnych. Kaczki krzyżówki, nurogęsi i łabędzie nieme, zwykle zimujące na otwartych fragmentach jeziora, musiały opuścić teren, ponieważ utrata dostępu do wody oznacza brak możliwości żerowania. Ptaki wodne reagują na zamarzanie akwenów błyskawicznie. W ciągu kilku godzin potrafią przenieść się na nowe terytoria, kierując się instynktem i pamięcią przestrzenną.

W normalnych warunkach rzeka Czarna Hańcza jest jednym z ostatnich otwartych zimą odcinków wodnych w regionie. Jednak w tym roku ona również zamarzła, co potwierdziła dyrektor Suwalskiego Parku Krajobrazowego, Teresa Świerubska. Ptaki zostały więc zmuszone do migracji na większe odległości - często aż w okolice Augustowa lub na fragmenty Biebrzy, które dzięki silniejszemu przepływowi zamarzają później. Dla ptaków to dodatkowe obciążenie energetyczne, szczególnie w okresie, gdy dostęp do pokarmu jest ograniczony.

Zjawisko to dobrze ilustruje skalę mrozu, który objął region. Zatrzymanie przepływu wody w rzece wymaga długotrwałych, stabilnych ujemnych temperatur oraz braku silnego wiatru, który zwykle utrudnia tworzenie lodu. Gdy rzeka się zatrzymuje, ekosystem przechodzi w tryb przetrwania. Wiele gatunków ryb ogranicza aktywność, a ssaki wodne - takie jak np. wydry - zmieniają swoje trasy, szukając miejsc z dostępem do przerębli. Zimą otwarte wody pełnią funkcję "korytarzy życia", umożliwiając zwierzętom zdobywanie pokarmu i przemieszczanie się. Ich zanik oznacza krótkotrwałą, lecz wyraźną reorganizację całego środowiska. To naturalny proces, lecz w ostatnich latach jest obserwowany coraz rzadziej, ponieważ łagodniejsze zimy nie sprzyjały tak głębokiemu wychłodzeniu.

Źródła: wydarzenia.interia.pl, bialystok.tvp.pl

Zobacz też:

Jakie zwierzę zastąpi bociana białego? Każdy może zdecydować

Pierwszy Dzień Babci świętowało tylko jedno miasto. Rok później cała Polska

Majestatyczny zamek na skale. Uważany za najpiękniejszy w kraju

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: przyroda | ciekawostki