Tu czeska królowa ukryła swoje skarby? Wyjątkowy zamek na Dolnym Śląsku
Ukryty w leśnej głuszy Borów Dolnośląskich Zamek Kliczków to neorenesansowa perła, która skrywa wiele sekretów. To niemalże magiczna kraina, gdzie rzeka Kwisa wije się wśród zamglonych łąk i kilku domostw, aby doprowadzić podróżnych do kilkuskrzydłowej rezydencji. Jakie sekrety skrywa Zamek Kliczków i kiedy warto go odwiedzić?
Zamek Kliczków znajduje się w niewielkiej wsi Kliczków w gminie Osiecznica na Dolnym Śląsku. Historia tej twierdzy sięga końca XIII wieku, kiedy to Bolko I Surowy zbudował pierwszą warownię. Podejrzewa się, że budowla mogła zostać wzniesiona na palach, gdyż w tamtych czasach otaczały ją bagna.
Podobnie jak w przypadku większości polskich zamków, na kartach historii Kliczkowa zapisały się zarówno okresy świetności, jak i niezbyt przychylne dekady, które odbierały urok twierdzy. Przez co dokładnie przeszła ta warownia? Jedna z ważniejszych modernizacji miała miejsce, kiedy była w rękach rodziny Rechenbergów (od 1391 do 1631 r.), która przekształciła ją w renesansową rezydencję. Trudne czasy przypadły na okres wojen napoleońskich - majątek został rozgrabiony. Największa zmiana nastąpiła w latach 1881-1883, wtedy warownię rozbudowano według projektu Karola von Grossheima i Heinricha Kaysera.
Szczyt świetności zamku przypadł na początek XX wieku. Kliczków uchodził wówczas za jeden z najwspanialszych majątków w regionie. W jego murach mieściła się słynna biblioteka z 20 tys. ksiąg (w tym oryginalnymi dziełami Lutra), a komnaty zdobiły włoskie meble i cenne dzieła sztuki. Niemniej historia nie obeszła się łaskawie z tym bogactwem. Po nieudanym zamachu na Hitlera ówcześni właściciele - rodzina Solms-Baruth - zostali aresztowani, a ich majątek skonfiskowany. Dzieła zniszczenia dopełniły wojska radzieckie w 1945 roku oraz powojenni szabrownicy.
Choć sam budynek przetrwał wojnę, to lata powojenne i pożary z końca lat 40. ubiegłego wieku doprowadziły go do ruiny. Szansa pojawiła się dopiero w 1999 roku dzięki wrocławskiej firmie Integer, która postanowiła odbudować Zamek Kliczków. Obecnie mieści się tam Centrum Konferencyjno-Wypoczynkowe "Zamek Kliczków" - jeden z największych zabytkowych obiektów hotelowych w Polsce. Istnieje możliwość zwiedzania twierdzy wraz z przylegającymi do niej terenami.
Przeczytaj też: Pałac zamożnej księżniczki zachwyca wielkością. Ma ponad 300 schodów
Zamek Kliczków to nie tylko monumentalna twierdza. Między ukrytymi przejściami a głębokimi piwnicami drzemią historie, które od wieków rozpalają wyobraźnię poszukiwaczy przygód. Największą zagadką Kliczkowa jest legenda o ukrytym skarbie królowej Anny Świdnickiej (bratanicy Bolka II Małego). Według podań w połowie XIV wieku monarchini nakazała zamurować w zamkowych murach swoje najcenniejsze dobra, w tym królewskie berło.
Kiedy w 1391 roku zamek przeszedł w ręce rodu Rechenbergów, nowi właściciele opętani byli wizją odnalezienia kosztowności. Przebudowa zamku na renesansową rezydencję była dla nich idealnym pretekstem do kucia ścian i przekopywania piwnic. Choć oficjalnie niczego nie znaleźli, wieść o berle przetrwała wieki. Co ciekawe, podczas renowacji w 1999 roku odkryto wiele pomieszczeń i przejść, których nie było na żadnych współczesnych planach. Kto wie, może skarb Anny wciąż czeka w jednej z takich komnat?
Zobacz też: Renesansowa rezydencja tuż przy polskiej granicy. Zachwyca rozmachem
Jak na stary zamek przystało, ten również ma swojego ducha - postać młodej hrabianki Jenny zu Solms-Tecklenburg. Mieszkała ona w wieży, która do dziś nosi jej imię. Jenny zmarła w wieku 17 lat. Przez lata jej historia była zapomniana, aż do czasu renowacji, gdy odnaleziono jej osobiste rysunki i dziennik. Zapiski urywają się gwałtownie - ostatnia notatka powstała zaledwie 11 dni przed jej śmiercią. Mówi się, że każdego roku 19 maja, w rocznicę swojego odejścia, zjawa Jenny pojawia się w okolicach wieży. Podobno dziewczyna powraca, ponieważ ma w zamku "niedokończone sprawy".
Kliczków skrywa także mroczniejsze historie, w tym tę o zamurowanych kochankach. Legenda o niewiernej żonie rycerza i setniku, którzy zostali uwięzieni w podziemiach, do dziś budzi emocje. Duch "wychudzonej zjawy" ma nawiedzać najniższe kondygnacje zamku.
Ponadto znajduje się tam także cmentarz koni, który jest unikatem na skalę europejską. W zamkowym parku do dziś można odnaleźć nagrobki ulubionych wierzchowców dawnych właścicieli. Legenda głosi, że nocami między drzewami przemykają cienie galopujących koni, wciąż wiernych swoim jeźdźcom.
Sprawdź także: Imponujący zamek w zachodnich Czechach. Budowla ma wyjątkowy system obronny
Zamek można zwiedzać z przewodnikiem lub audioprzewodnikiem. Istnieje również możliwość zwiedzania nocnego. Pierwsza opcja dostępna jest od poniedziałku do piątku o godz. 13:00. W soboty, niedziele i święta odbywa się trzy razy w ciągu dnia w godz. 11:00, 13:00 oraz 15:00. Bilet normalny kosztuje 40 zł, a ulgowy (dzieci od 7. do 17. roku życia) 25 zł; seniorzy z Ogólnopolską Kartą Seniora zapłacą 32 zł, a dzieci do lat 6 mają wstęp bezpłatny.
Można się także zdecydować na zwiedzanie z audioprzewodnikiem (konieczne jest pobranie aplikacji na telefon). Zwiedzanie w tej formie odbywa się od poniedziałku do piątku w godzinach 10:30-17:00 (ostatnie wejście ma miejsce o 15:30). Trasa wiedzie przez cztery kondygnacje zamku, w tym przez korytarze, Salę Dworską oraz piwnice z wystawą Muzeum Średniowiecza. Przy czym dostępne są dwie wersje narracji - dla dorosłych i rodzinna. Koszt biletów jest taki sam jak w przypadku zwiedzania z przewodnikiem. Dla wszystkich odwiedzających dostęp do niektórych części kompleksu jest darmowy. Obejmuje to dziedzińce, park zamkowy oraz cmentarz koni.
Źródła: national-geographic.pl, kliczkow.com.pl, dziennikpolski24.pl
Zobacz też:
Inwazyjne zwierzę z Dalekiego Wschodu. W Polsce można go spotkać tylko w dwóch miejscach
Najwyższa góra świata wciąż rośnie. Ustalenia naukowców zaskakują
Tu pada najwięcej śniegu na świecie. Powstają z niego majestatyczne budowle