Wyjątkowa wyspa zaledwie 200 km od polskiej granicy. Robi wrażenie
Rugia to największa niemiecka wyspa, która zachwyca pięknymi widokami oraz uroczymi kurortami. Rzadko kiedy jednak wymienia się ją jako miejsca, warte odwiedzenia w Niemczech — staramy się to zmienić. To idealny cel na jednodniową wycieczkę albo spokojny weekend nad morzem. Dodatkową zaletą jest to, że można się tam szybko i wygodnie dostać z Polski.
Rugia to największa niemiecka wyspa, otoczona wodami Bałtyku i poprzecinana malowniczymi zatokami oraz półwyspami, które od lat przyciągają zarówno miłośników natury, jak i spokojnego wypoczynku. Łączy się z lądem wąską cieśniną Strelasund, nad którą przerzucono dwa imponujące mosty: historyczny Rügendamm oraz nowszy, okazały Rügenbrücke — jeden z najdłuższych mostów w Europie Środkowej. To właśnie przejeżdżając nim, z łatwością można dostrzec zabudowania pięknego Stralsundu, a za chwilę znaleźć się w zupełnie innym świecie — świecie kredowych klifów, prastarych lasów i jednego z najcenniejszych obszarów przyrodniczych Niemiec.
Największą atrakcją Rugii jest Jasmundzki Park Narodowy — najmniejszy park narodowy w kraju, a jednocześnie jeden z najbardziej wyjątkowych. Słynie z buczyn, które zachowały niemal pierwotny charakter i w 2007 roku zostały wpisane na listę UNESCO jako część "Pierwotnych karpackich lasów bukowych i starych lasów bukowych Niemiec". Jednak to nie tylko lasy przyciągają tu podróżników. Na skraju parku wznoszą się słynne kredowe klify — monumentalne, białe ściany, które stromo opadają do morza i zmieniają się z roku na rok pod wpływem erozji. Najbardziej znanym punktem widokowym jest Königsstuhl, czyli Tron Królewski, do którego większość turystów dociera autobusem, by później wejść na platformę widokową i "odhaczyć" najsłynniejszy kadr Rugii.
Tymczasem wyspa oferuje znacznie więcej niż szybki rzut oka na urwisko. Jedna z najciekawszych form zwiedzania to piesze przejście wzdłuż klifów — trasą łączącą Sassnitz z Königsstuhl. To około 10 kilometrów drogi wśród lasów, punktów widokowych i fragmentów ścieżek, które raz oddalają się od brzegu, a raz prowadzą tuż nad krawędzią urwiska. Po drodze można podziwiać zarówno najsłynniejsze formacje, jak Wissower Klinken, jak i te mniej znane, ale równie zachwycające, gdzie przy krawędziach wiszą drzewa, które pewnego dnia mogą osunąć się wraz z kredową ścianą do morza. Spacer pozwala zobaczyć to, co zwykle umyka przy szybkim zwiedzaniu: naturalne procesy zachodzące na klifach, zmiany linii brzegowej, a także ogrom obszaru, który na zdjęciach wygląda jak jedynie wąski biały pas. To właśnie tu można naprawdę poczuć skalę i surowe piękno nadbałtyckich formacji.
Zobacz także: Mało kto zna tę atrakcję nad Bałtykiem. Ludzie robią tam zachwycające zdjęcia
Choć Rugia może wydawać się miejscem odległym, realnie znajduje się zaskakująco blisko Polski — zwłaszcza północno-zachodniej. Z rejonu Świnoujścia czy Wolina to zaledwie około 200 kilometrów, czyli mniej więcej trzy i pół godziny jazdy samochodem. Wielu turystów decyduje się na taką jednodniową lub kilkudniową wyprawę właśnie podczas wakacji nad Bałtykiem, łącząc polskie plaże z niemieckimi cudami natury.
Najprościej dotrzeć na wyspę samochodem. Po przekroczeniu granicy i minięciu Pasewalku lub Anklamu kierujemy się na Stralsund - miasto, które jest główną bramą Rugii. Stąd wjeżdża się na wspomniany Rügenbrücke, a dalej już tylko kilka lub kilkanaście minut dzieli podróżnych od Sassnitz, Binz czy innych nadmorskich miejscowości. Jeśli ktoś woli transport publiczny, istnieją również połączenia kolejowe — choć nie bezpośrednio z Polski, to łatwo je złapać np. w Berlinie.
Zwiedzanie wyspy najlepiej zaplanować tak, aby móc wygodnie dostać się do Jasmundzkiego Parku Narodowego. Jednym z najpopularniejszych punktów startowych jest Sassnitz - miasto położone tuż przy klifach. To stąd prowadzą szlaki piesze, a także odjeżdżają autobusy w stronę Königsstuhl. Kierowcy powinni pamiętać, że wjazd pod sam punkt widokowy nie jest możliwy - samochody zostawia się na parkingach w oddaleniu, a ostatni odcinek pokonuje komunikacją publiczną.
Niezależnie od wybranej formy dojazdu jedno jest pewne: Rugia jest znacznie bliżej, niż mogłoby się wydawać, a jej połączenie dzikiej natury, klifów i prastarych lasów sprawia, że nawet kilkugodzinna podróż znad polskiego Bałtyku staje się absolutnie warta zachodu.
Źródło: places2visit.pl
Zobacz też:
Wyjątkowy zamek na Dolnym Śląsku. To miejsce owiane mrocznymi legendami
Kiedyś były ich miliony, dziś trudno je spotkać. Jest nadzieja dla szaraka?
To najstarszy drewniany kościół w Polsce. Unikat na światową skalę