Spis treści:
- Matura 2025. Czego nie wolno wnieść na egzamin?
- Co grozi za ściąganie na maturze?
- Unieważnienie egzaminu podczas sprawdzania pracy
Matura 2025. Czego nie wolno wnieść na egzamin?
Kiedyś maturzyści wnosili maskotki na egzamin dojrzałości, teraz nie tylko tego, nie można przynieść na maturę. Zabronione jest używanie:
- telefonów,
- smartwatchy,
- urządzeń wyposażonych w technologie umożliwiające łączenie się np. z internetem.
W informatorze przygotowanym przez CKE zaznaczono, że wyjątek stanowią takie urządzenia telekomunikacyjne, które są "wyposażonego w aplikację mobilną służącą do monitorowania stanu zdrowia, np. w przypadku zdającego ze stwierdzoną cukrzycą korzystającego z pompy insulinowej".
Na stoliku oprócz arkusza egzaminacyjnego i długopisu (lub pióra) z czarnym tuszem (atramentem) mogą się znaleźć tylko materiały oraz przybory wskazane w komunikacie dyrektora CKE. Na przykład podczas matury z matematyki potrzebne są cyrkiel, linijka oraz kalkulator prosty (umożliwia wykonywanie tylko dodawania, odejmowania, mnożenia, dzielenia, ewentualnie obliczania procentów lub pierwiastków kwadratowych z liczb). Szkoła zapewni "Wybrane wzory matematyczne na egzamin maturalny z matematyki".
Zobacz również: Pytania jawne na maturę 2025 z języka polskiego. Lista pytań i odpowiedzi
Co grozi za ściąganie na maturze?
Centralna Komisja Egzaminacyjna przypomina, że podczas matury:
Absolwent ma obowiązek samodzielnie rozwiązywać zadania zawarte w arkuszu egzaminacyjnym, w szczególności tworzyć własny tekst lub własne rozwiązania zadań w czasie trwania egzaminu.
Wniesienie niedozwolonych materiałów, przyborów oraz urządzeń lub korzystanie z nich w czasie trwania matury to tylko część przyczyn unieważnienia egzaminu. Inne to:
- niesamodzielne rozwiązywanie zadań,
- zakłócanie prawidłowego przebiegu egzaminu, które utrudnia rozwiązywanie go pozostałym zdającym.
Osoba, którą komisja nadzorująca przebieg matury złapie na ściąganiu, będzie musiała opuścić salę. Egzamin z danego przedmiotu zostanie unieważniony. To nie wszystkie konsekwencje. Absolwent nie będzie mógł przystąpić do sierpniowej poprawki. Jeżeli myślał o rekrutacji na studia, to będzie musiał przełożyć te plany. Gdyby spróbował rozwiązać zadania samodzielnie, miałby szansę, że osiągnie próg zdawalności lub zaliczy w sesji poprawkowej.
Niektórzy maturzyści obawiają się, że postępowanie jednej nieuczciwej osoby wpłynie na wyniki wszystkich zdających w tej samej sali. Czasem takie plotki są powtarzane. Ignacy Michałowski wyjaśnia to w artykule opublikowanym na stronie legaartis.pl:
Ministerstwo Edukacji wraz z ekspertami ds. egzaminów stanowczo zaprzecza tym doniesieniom, podkreślając, że system maturalny jest precyzyjnie uregulowany i opiera się na transparentnych procedurach. Oficjalne regulaminy nie przewidują mechanizmu unieważnienia egzaminu z winy pojedynczego oszusta. Co więcej, system kontroli podczas egzaminów maturalnych uwzględnia sytuacje indywidualnych naruszeń, nie przenosząc ich konsekwencji na całą grupę zdających.
Unieważnienie egzaminu podczas sprawdzania pracy
Zdający, który nie był uczciwy na maturze, ale nie został złapany w trakcie pisania testu, zaraz po wyjściu z sali, nie może być pewny, że mu się udało. Istnieje możliwość, że jego egzamin zostanie unieważniony. Stanie się to, gdy podczas sprawdzania pracy zostanie stwierdzone "występowania w pracy zdającego jednakowych sformułowań", które wskazują, że:
- używał niedozwolonych materiałów podczas egzaminu, np. przepisał fragment opracowania lub tekstu z witryny internetowej,
- korzystał z rozwiązań, które otrzymał od innej osoby.
W drugim przypadku ryzykuje zarówno osoba, która odpisywała, jak i "dzielący się" swoimi odpowiedziami. Źródła: cke.gov.pl, legaartis.pl, serwisy.gazetaprawna.pl


