Reklama
Reklama

Tak się kiedyś mówiło. Gwara uczniowska, która odeszła do lamusa

Gwara uczniowska jest językiem pełnym pomysłowości. Obecnie w szkołach posługuje się głównie internetowym slangiem i zapożyczeniami z angielskiego oraz popkultury. Porównanie obecnej gwary uczniowskiej i tej, która królowała w latach 90. XX wieku, znakomicie obrazuje zmieniającą się społeczność, mentalność i relacje uczniów z nauczycielami.

Skąd wzięła się gwara uczniowska?

Uczniowie, zwłaszcza w szkołach średnich i uniwersytetach, od lat tworzyli własny język, który pozwalał im wyraźnie zaznaczyć odrębność od nauczycieli i dorosłych. To były dwa zupełnie różne światy. Ten swoisty kod często jest niezrozumiały dla osób nieznających szkolnych realiów.

Język tworzony przez uczniów pozwalał wyrażać dystans wobec szkolnych obowiązków i narzuconej hierarchii, a przy tym integrował grupę. Profesor językoznawstwa Halina Zgółkowa, badaczka z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, zauważa, że gwara uczniowska była nie tylko formą zabawy, ale też narzędziem kształtowania tożsamości młodzieżowej.

Obecnie żargon uczniowski w znacznej mierze czerpie z języka angielskiego i popkultury. Często przy tym wykorzystuje skróty oraz skrócone wersje wyrazów. Do niedawna takie rozwiązanie stosowane było głównie w krótkich wiadomościach tekstowych i na chatach, ale szybko przeszło do języka szkolnego.

Nazwy przedmiotów szkolnych dawniej i dziś

Na przerwach i poza szkołą uczniowie używają różnych nazw dla lekcji i nauczycieli. Przez lata niektóre określenia uległy sporym zmianom, a inne pozostały takie same. Znakomicie prezentuje to poniższa tabelka.

Uczniowska gwara w 2025 roku

Współczesna gwara uczniowska przeżywa renesans, choć w zupełnie innej formie. Rzadko usłyszymy określenia takie jak “belfer", “palić trampki", “a kysz", “babol" czy “bonie dydy". 
Teraz w użyciu są przeważnie inspiracje płynące z mediów społecznościowych, języka angielskiego i popkultury. Widać to wyraźnie w takich zwrotach jak “ban" (wyrzucenie ucznia z lekcji), “dżi" (skrót od “oł dżizas"), “Enter" (nauczyciel informatyki), “freeQ" (za darmo), “McDonald" (wagary) albo “lag" (czyli zaciąć się, stracić kontakt z rzeczywistością).

Możemy zaobserwować też wiele wulgaryzmów, które potrafią zaskoczyć. Młodzież jednak nie traktuje ich jako coś złego czy niewłaściwego. W tym środowisku zyskują one neutralny charakter stanowiący naturalną część gwary uczniowskiej. Pomijany przy tym jest ich agresywny ton i negatywny wydźwięk.

Źródła: rjp.pan.pl, nonsa.pl

Zobacz też:

Jak napisać przemówienie na egzaminie? Tego nie zrobi Chat GPT

Wydadzą nawet 1000 zł na wyprawkę szkolną. Ceny wielu przyborów poszybowały

Zaliczona matura z polskiego? Sprawdź się w quizie z epok literackich

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: ciekawoski