Krytyczna sytuacja w Biebrzańskim Parku Narodowym. Przyrodnicy bezradni
Biebrzański Park Narodowy, największy tego typu kompleks przyrodniczy w Polsce, stoi przed poważnym wyzwaniem – suszą, która może przerodzić się w groźne pożary. Brak opadów śniegu zimą i niewystarczające opady deszczu sprawiają, że bagienne ekosystemy tego unikalnego obszaru są zagrożone. Konsekwencje mogą być poważne – od zmian w środowisku naturalnym po ograniczenia dla turystów.
Biebrzański Park Narodowy to największy spośród 23. parków narodowych w Polsce oraz jeden z większych tego typu kompleksów przyrodniczych w Europie. Zajmuje powierzchnię ponad 59 tys. ha. BPN charakteryzują rozległe torfowiska i mokradła, stanowiące siedlisko dla prawie 300 gatunków ptaków. Jednak ich przyszłość stoi pod znakiem zapytania.
Susza to największy problem Biebrzańskiego Parku Narodowego. "Zeszły rok był bardzo suchy. Liczyliśmy na jesienny deszcz, liczyliśmy na śnieg. Niestety ani deszczu, ani śniegu zimą nie było" – wyjaśnia Artur Wiatr, dyrektor BPN. Tereny bagienne i torfowiska są silnie uzależnione od wody. Bez jej odpowiedniej ilości, ekosystemy te ulegają stopniowej degradacji, co może skutkować zanikiem siedlisk i obecnych tam gatunków. Ponadto osuszone torfowiska, trzcinowiska i bagna łatwo ulegają pożarom.
Przyrodnicy obawiają się powtórki z 2020 roku, kiedy to potężny pożar strawił ponad 5,5 tys. hektarów powierzchni parku. Susza i wypalanie traw były głównymi przyczynami tamtej katastrofy. Ogień gaszono przez ponad tydzień, angażując 2 tysiące strażaków i żołnierzy, a także samoloty i śmigłowce gaśnicze.
Przeczytaj także: Ten widok może przerazić. Czym są "palce diabła"?
Dyrektor BPN apeluje, aby zaniechać praktyk wypalania traw i trzcinowisk. Ludzie łudzą się, że są w stanie zapanować nad ogniem. Jednak historia już nie raz pokazała, że żywioł ten jest silniejszy i nieprzewidywalny. Właśnie dlatego podpalenia są główną przyczyną pożarów w tym okresie. Tylko 6 marca, strażacy w województwie podlaskim wyjeżdżali do 18 pożarów traw, a od początku roku odnotowano już 70 takich interwencji.
Zmiany klimatu są coraz bardziej odczuwalne, także w dolinie Biebrzy. Regularne deszcze, śnieżne zimy i wiosenne rozlewiska, które kiedyś były normą, stają się obecnie coraz rzadsze. Brak wody w parku okazuje się problemem nie tylko dla przyrody, ale także dla turystów.
Jeżeli poziom Biebrzy będzie nadal spadał, mogą zostać wprowadzone ograniczenia w spływach kajakowych. Podobnie może stać się z niektórymi szlakami pieszymi – w przypadku wysokiego zagrożenia pożarowego niektóre szlaki, zwłaszcza te przebiegające przez szczególnie wrażliwe obszary, mogą zostać czasowo zamknięte.
Źródła: fakt.pl, radio.bialystok.pl
Zobacz też:
Ten majestatyczny ptak to prawdziwy łowca. W Polsce jest ich niewiele
Zadziwiające fakty z życia mrówek. Nowe odkrycie naukowców
Jest nazywany "robakiem Picasso". Ten pluskwiak wysyła sygnał: nie dotykać!